Jakis czas temu Panna Malwinna podeslala mi ten przepis. Kiedy pierwszy raz go czytalam, nie moglam uwierzyc, ze to takie proste. Bo niby jak to: wymieszac, szybko zagniesc, rozwalkowac i piec? Zadnego wyrastania, zadnego czekania, zadnego podsypywania maka?
Ano, zadnego. Te chlebki sa tak proste w przygotowaniu, ze robia sie praktycznie same. Ciasto nic a nic sie nie klei, jest elastyczne i dobrze sie walkuje. Zapach rozmarynu, ktory unosi sie w kuchni podczas pieczenia, jest naprawde kuszacy, tym wieksza wiec radosc, ze chlebki potrzebuja tylko kilku minut w piekarniku - i juz sa gotowe, by je zajadac. Idealne jako przekaska do mies, serow i dipow.
Za wspolne pieczenie dziekuje Malwinnie i Annie.
Chlebki z rozmarynem i sola morska
Skladniki:
- 1 3/4 szklanki maki
- 1 lyzka posiekanego rozmarynu, plus 2 galazki do dekoracji
- 1 lyzeczka proszku do pieczenia
- 3/4 lyzeczki soli
- 1/2 szklanki wody
- 1/3 szklanki oliwy z oliwek, plus odrobina do posmarowania
- sol morska w platkach, np. Maldon
Rozgrzac piekarnik do 230 stopni z solidna blacha do pieczenia na srodkowej polce.
Przesiac make do miski, dodac rozmaryn, proszek do pieczenia i sol. Zrobic wglebienie w srodku, wlac wode i oliwe, zamieszac drewniana lyzka, az skladniki sie polacza. Zagniesc krotko na blacie, podzielic na 3 czesci i rozwalkowac dosc cienko na papierze do pieczenia (autorka przepisu piekla po jednym, ja wrzucilam do piekarnika wszystkie trzy za jednym zamachem; jesli pieczecie po jednym chlebku, na czas pieczenia zawincie pozostale ciasto w folie kuchenna). Posmarowac wierzch odrobina oliwy, ulozyc na wierzchu listki rozmarynu, lekko dociskajac, posypac sola w platkach i delikatnie przelozyc (wraz z papierem) na rozgrzana blache. Piec 8-10 minut, az sie zrumienia. Studzic na kratce.
Chlebki mozna przygotowac na 2 dni przed spozyciem i, po ostygnieciu, trzymac w szczelnym pojemniku.
W pewnej kuchni na Wyspach...
Maggie w Krainie Smaku
Monday, 17 June 2013
Friday, 14 June 2013
Grecka salatka z quinoa i grillowanym kurczakiem
To byla milosc od pierwszego wejrzenia.
Kiedy tylko zobaczylam ten przepis, wiedzialam, ze musze zrobic te salatke. Ba, poczulam nagla potrzebe, by zrobic ja teraz, zaraz, juz.
Dobrze sie sklada, ze to taka salatka, na ktora skladniki czesto mam pod reka. Bo po pierwszym kesie zakochalam sie jeszcze bardziej i juz wiem, ze bede do niej wracac.
Ta salatka laczy w sobie to, co najlepsze. Jest lekka, ale sycaca. Zdrowa i pyszna. Z powodzeniem mozna ja zabrac do pracy i zajadac na lunch. Smiem twierdzic, ze na drugi dzien smakuje nawet lepiej. A smakuje wakacjami, latem, sloncem i cieplem. Pogoda na Wyspach jest, poki co, daleka od letniej, wiec taka porcja lata na talerzu to prawdziwa uczta dla zmyslow.
Grecka salatka z quinoa i grillowanym kurczakiem
Skladniki:
- 225 g quinoa
- 25 g miekkiego masla
- 1 czerwona chilli, oczyszczona z nasion i drobno posiekana
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 400 g mini filetow z kurczaka (albo standardowych filetow, pokrojonych na mniejsze kawalki)
- 1 1/2 lyzki oliwy z oliwek extra virgin
- 300 g dojrzalych pomidorow, posiekanych
- garsc czarnych oliwek kalamata bez pestek
- 1 czerwona cebula, pokrojona w cienkie plastry
- 100 g sera feta, pokruszonego
- maly peczek swiezej miety, tylko liscie, posiekane
- sok i skorka z 1/2 cytryny
(4 porcje)
Ugotowac quinoa wedlug instrukcji na opakowaniu, oplukac pod zimna woda, odcedzic.
W miedzyczasie wymieszac maslo, chilli i czosnek na paste. Kurczaka obtoczyc w 2 lyzeczkach oliwy, doprawic sola i pieprzem. Rozgrzac patelnie grillowa i grillowac kurczaka przez 3-4 minuty z kazdej strony, przelozyc na talerz, ulozyc na wierzchu pikantna maslana paste i odstawic, by sie rozpuscila.
Do miski wlozyc pomidory, oliwki, cebule, fete i miete. Dodac ugotowana komose i pozostala oliwe, sok i skorke z cytryny, doprawic do smaku, wymieszac. Ulozyc na wierzchu grillowane filety z kurczaka i skropic roztopionym maslem i sokami z miesa.
Kiedy tylko zobaczylam ten przepis, wiedzialam, ze musze zrobic te salatke. Ba, poczulam nagla potrzebe, by zrobic ja teraz, zaraz, juz.
Dobrze sie sklada, ze to taka salatka, na ktora skladniki czesto mam pod reka. Bo po pierwszym kesie zakochalam sie jeszcze bardziej i juz wiem, ze bede do niej wracac.
Ta salatka laczy w sobie to, co najlepsze. Jest lekka, ale sycaca. Zdrowa i pyszna. Z powodzeniem mozna ja zabrac do pracy i zajadac na lunch. Smiem twierdzic, ze na drugi dzien smakuje nawet lepiej. A smakuje wakacjami, latem, sloncem i cieplem. Pogoda na Wyspach jest, poki co, daleka od letniej, wiec taka porcja lata na talerzu to prawdziwa uczta dla zmyslow.
Grecka salatka z quinoa i grillowanym kurczakiem
Skladniki:
- 225 g quinoa
- 25 g miekkiego masla
- 1 czerwona chilli, oczyszczona z nasion i drobno posiekana
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 400 g mini filetow z kurczaka (albo standardowych filetow, pokrojonych na mniejsze kawalki)
- 1 1/2 lyzki oliwy z oliwek extra virgin
- 300 g dojrzalych pomidorow, posiekanych
- garsc czarnych oliwek kalamata bez pestek
- 1 czerwona cebula, pokrojona w cienkie plastry
- 100 g sera feta, pokruszonego
- maly peczek swiezej miety, tylko liscie, posiekane
- sok i skorka z 1/2 cytryny
(4 porcje)
Ugotowac quinoa wedlug instrukcji na opakowaniu, oplukac pod zimna woda, odcedzic.
W miedzyczasie wymieszac maslo, chilli i czosnek na paste. Kurczaka obtoczyc w 2 lyzeczkach oliwy, doprawic sola i pieprzem. Rozgrzac patelnie grillowa i grillowac kurczaka przez 3-4 minuty z kazdej strony, przelozyc na talerz, ulozyc na wierzchu pikantna maslana paste i odstawic, by sie rozpuscila.
Do miski wlozyc pomidory, oliwki, cebule, fete i miete. Dodac ugotowana komose i pozostala oliwe, sok i skorke z cytryny, doprawic do smaku, wymieszac. Ulozyc na wierzchu grillowane filety z kurczaka i skropic roztopionym maslem i sokami z miesa.
Thursday, 13 June 2013
Szpinakowe gnocchi z cytrynowym sosem. Trzy po trzy. A do tego troche prywaty.
Udalo sie! Zdazylam doslownie w ostatniej chwili.
Z czym? No jak to, z czym? Z przepisem z cyklu Trzy po trzy. Trzy obowiazkowe skladniki, poza tym pelna dowolnosc. Dzis na tapecie szpinak, jajka i cytryna, a wraz ze mna gotuja Siankoo, Gin i Panna Malwinna.
Najpierw planowalam przygotowac cos sniadaniowego, ale potem zaczely za mna chodzic kluchy. A konkretniej - gnocchi verdi, czyli gnocchi z dodatkiem szpinaku, wiec na tym stanelo. Powiem szczerze: to zdecydowanie nie jest szybkie danie. Wymaga sporego nakladu pracy i czasu, ale jesli lubicie kluchy, efekt koncowy na pewno przypadnie wam do gustu!
Sos jest, dla odmiany, bardzo szybki i banalnie prosty. Przepis na niego wyszperalam tutaj. Smak cytryny jest wyraznie wyczuwalny, jesli wiec wolicie, by nie byl tak intensywny, zmniejszcie ilosc soku o polowe.
Szpinakowe gnocchi z cytrynowym sosem
Skladniki na gnocchi:
- 1 kg maczystych ziemniakow
- 300 g swiezego szpinaku
- 200-300 g maki
- 1 jajko
- 1 lyzeczka soli
Sos smietanowo-cytrynowy:
- 50 g masla
- 250 ml smietany kremowki
- 60 ml soku z cytryny
- sol, pieprz, galka muszkatolowa, do smaku
Przygotowac gnocchi: ziemniaki ugotowac w mundurkach, odlac i odstawic do przestygniecia. Kiedy troche ostygna, obrac ze skorki i przecisnac przez praske.
W miedzyczasie ugotowac szpinak, odcedzic i porzadnie odcisnac z wody. Posiekac bardzo drobno (mozna recznie, mozna w malakserze).
Do ziemniakow dodac szpinak, jajko i sol, wymieszac. Dodac make - na poczatek 200 g - i wyrobic ciasto na jednolita mase; jesli ciasto bedzie bardzo klejace, zwiekszyc ilosc maki. Im wiecej maki dodamy, tym gnocchi beda ciezsze i bardziej zbite, ale tym mniejsza szansa, ze sie rozpadna przy formowaniu i gotowaniu.
Z gotowego ciasta uformowac waleczki, a nastepnie kroic je na kawalki o dlugosci ok. 2 cm. Ukladac na dobrze omaczonej powierzchni. Kazda kluseczke delikatnie dotknac widelcem, tak, by na powierzchni zrobily sie rowki.
Gotowac partiami w osolonej, wrzacej wodzie, az kluseczki wyplyna na wierzch. Wlozyc do lekko nagrzanego piekarnika, by pozostaly cieple.
Przygotowac sos: w rondelku rozpuscic maslo, dodac smietane i sok z cytryny, doprawic sola, pieprzem i swiezo starta galka muszkatolowa. Gotowac, az sos nieco zgestnieje. Podawac od razu ze swiezo ugotowanymi gnocchi. Mozna dodatkowo posypac parmezanem.
A teraz obiecana prywata: Aneta nominowala mnie do Liebster Blog Award. Dziekuje! Z przyczyn, o ktorych wspominalam wczesniej, nominowac nikogo nie bede, ale na pytania z przyjemnoscia odpowiem.
1. Mięso czy warzywa?
Lubie roznorodnosc, wiec jedno i drugie. A do tego jeszcze ryby i owoce morza.
2. Mój smak z dzieciństwa to...
Kruszonka uparcie wydlubywana z drozdzowego ciasta.
3. Uwielbiam zapach .....
Lawendy. Co ciekawe, kiedys go nie znosilam. Widocznie do niego dojrzalam.
4. Moja zabawa z gotowaniem i blogowaniem trwa...
od wrzesnia 2010 roku. Az trudno mi uwierzyc, ze minelo juz tyle czasu!
5. Dla kogo najchętniej gotujesz?
Dla siebie. Lubie bezkompromisowo dogadzac swoim kubkom smakowym.
6. Czy lubisz mieć pomocnika/ów w kuchni?
Nie, zdecydowanie wole kucharzyc sama.
7. W nocy o północy lubię jeść ... :)
W domu raczej nie jadam o polnocy, ale kiedy jestem "na miescie", zdarza mi sie zgrzeszyc burgerem, kebabem albo curry. W koncu czlowiek potrzebuje paliwa, by tanczyc do bialego rana, prawda? ;)
8. Ulubiona zupa ...
Trudno mi wymienic jedna. Bardzo lubie zupy-kremy: z burakow, z czerwonej soczewicy, z porow i ziemniakow...
9. Mam słabość do...
Czekolady i kawy.
10. Czy masz jakieś marzenie kulinarne?
Cala kolekcje! Wyprawa do Wloch na kurs gotowania, kosztowanie ulicznego jedzenia w Tajlandii, sushi w Japonii...
Z czym? No jak to, z czym? Z przepisem z cyklu Trzy po trzy. Trzy obowiazkowe skladniki, poza tym pelna dowolnosc. Dzis na tapecie szpinak, jajka i cytryna, a wraz ze mna gotuja Siankoo, Gin i Panna Malwinna.
Najpierw planowalam przygotowac cos sniadaniowego, ale potem zaczely za mna chodzic kluchy. A konkretniej - gnocchi verdi, czyli gnocchi z dodatkiem szpinaku, wiec na tym stanelo. Powiem szczerze: to zdecydowanie nie jest szybkie danie. Wymaga sporego nakladu pracy i czasu, ale jesli lubicie kluchy, efekt koncowy na pewno przypadnie wam do gustu!
Sos jest, dla odmiany, bardzo szybki i banalnie prosty. Przepis na niego wyszperalam tutaj. Smak cytryny jest wyraznie wyczuwalny, jesli wiec wolicie, by nie byl tak intensywny, zmniejszcie ilosc soku o polowe.
Szpinakowe gnocchi z cytrynowym sosem
Skladniki na gnocchi:
- 1 kg maczystych ziemniakow
- 300 g swiezego szpinaku
- 200-300 g maki
- 1 jajko
- 1 lyzeczka soli
Sos smietanowo-cytrynowy:
- 50 g masla
- 250 ml smietany kremowki
- 60 ml soku z cytryny
- sol, pieprz, galka muszkatolowa, do smaku
Przygotowac gnocchi: ziemniaki ugotowac w mundurkach, odlac i odstawic do przestygniecia. Kiedy troche ostygna, obrac ze skorki i przecisnac przez praske.
W miedzyczasie ugotowac szpinak, odcedzic i porzadnie odcisnac z wody. Posiekac bardzo drobno (mozna recznie, mozna w malakserze).
Do ziemniakow dodac szpinak, jajko i sol, wymieszac. Dodac make - na poczatek 200 g - i wyrobic ciasto na jednolita mase; jesli ciasto bedzie bardzo klejace, zwiekszyc ilosc maki. Im wiecej maki dodamy, tym gnocchi beda ciezsze i bardziej zbite, ale tym mniejsza szansa, ze sie rozpadna przy formowaniu i gotowaniu.
Z gotowego ciasta uformowac waleczki, a nastepnie kroic je na kawalki o dlugosci ok. 2 cm. Ukladac na dobrze omaczonej powierzchni. Kazda kluseczke delikatnie dotknac widelcem, tak, by na powierzchni zrobily sie rowki.
Gotowac partiami w osolonej, wrzacej wodzie, az kluseczki wyplyna na wierzch. Wlozyc do lekko nagrzanego piekarnika, by pozostaly cieple.
Przygotowac sos: w rondelku rozpuscic maslo, dodac smietane i sok z cytryny, doprawic sola, pieprzem i swiezo starta galka muszkatolowa. Gotowac, az sos nieco zgestnieje. Podawac od razu ze swiezo ugotowanymi gnocchi. Mozna dodatkowo posypac parmezanem.
A teraz obiecana prywata: Aneta nominowala mnie do Liebster Blog Award. Dziekuje! Z przyczyn, o ktorych wspominalam wczesniej, nominowac nikogo nie bede, ale na pytania z przyjemnoscia odpowiem.
1. Mięso czy warzywa?
Lubie roznorodnosc, wiec jedno i drugie. A do tego jeszcze ryby i owoce morza.
2. Mój smak z dzieciństwa to...
Kruszonka uparcie wydlubywana z drozdzowego ciasta.
3. Uwielbiam zapach .....
Lawendy. Co ciekawe, kiedys go nie znosilam. Widocznie do niego dojrzalam.
4. Moja zabawa z gotowaniem i blogowaniem trwa...
od wrzesnia 2010 roku. Az trudno mi uwierzyc, ze minelo juz tyle czasu!
5. Dla kogo najchętniej gotujesz?
Dla siebie. Lubie bezkompromisowo dogadzac swoim kubkom smakowym.
6. Czy lubisz mieć pomocnika/ów w kuchni?
Nie, zdecydowanie wole kucharzyc sama.
7. W nocy o północy lubię jeść ... :)
W domu raczej nie jadam o polnocy, ale kiedy jestem "na miescie", zdarza mi sie zgrzeszyc burgerem, kebabem albo curry. W koncu czlowiek potrzebuje paliwa, by tanczyc do bialego rana, prawda? ;)
8. Ulubiona zupa ...
Trudno mi wymienic jedna. Bardzo lubie zupy-kremy: z burakow, z czerwonej soczewicy, z porow i ziemniakow...
9. Mam słabość do...
Czekolady i kawy.
10. Czy masz jakieś marzenie kulinarne?
Cala kolekcje! Wyprawa do Wloch na kurs gotowania, kosztowanie ulicznego jedzenia w Tajlandii, sushi w Japonii...
Wednesday, 12 June 2013
Biala korma z kurczaka
Pamietam moj zachwyt, kiedy pierwszy raz przegladalam "50 Great Curries of India" Camellii Panjabi. Kazdy przepis kusil i necil, a czytanie listy skladnikow bylo obietnica wspanialej uczty. Ba, przeczytalam nawet wstep, co robie niezmiernie rzadko. Bylo warto - mozna sie z niego dowiedziec wielu ciekawych rzeczy na temat kuchni Indii.
Dzieki tej ksiazce jeszcze bardziej ja pokochalam.
Ta korma jest daniem muzulmanskim, ktore zyskalo popularnosc na dworach. Szachdzahan, cesarz, ktoremu zawdzieczamy Tadz Mahal, wyprawial niegdys biale uczty w noce pelni ksiezyca w forcie Agra. Na te okazje taras wykladano bialymi dywanami, dekorowano bialymi poduszkami i kwiatami, a goscie wdziewali biale stroje. Potrawy, naturalnie, tez musialy byc biale - i wlasnie tak narodzil sie ten przepis.
Choc zawiera niemala ilosc chilli, danie jest delikatne i lagodne w smaku, zapewne dzieki kremowemu sosowi na bazie jogurtu i migdalow. Moze i nie jest najprostsze w przygotowaniu, ale tak pyszne, ze poswiecony na jego przygotowanie czas na pewno nie bedzie czasem zmarnowanym.
Biala korma z kurczaka
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 1 1/2 lyzki maku
- 150 g pelnotlustego jogurtu naturalnego
- 65 ml ghee (masla klarowanego)
- 50 g migdalow bez skorki
- 50 g niesolonych nerkowcow
- 1 lisc cynamonu albo lisc laurowy
- 350 g cebuli, posiekanej
- 3 zielone chilli, posiekane
- 4 nasiona kardamonu
- 2 lyzeczki drobno posiekanego czosnku
- 2 lyzeczki drobno posiekanego korzenia imbiru
- 1 cala zielona chilli
- 1 gozdzik
- 1 kg piersi z kurczaka, bez skorki (ja pokroilam mieso na mniejsze kawalki)
- 1/2 lyzeczki startej galki muszkatolowej
- sol, do smaku
Namoczyc mak w 100 ml wody, odstawic na 1 godzine, nastepnie odcedzic i utrzec w mozdzierzu na paste. Jogurt zawiesic w sciereczce nad miska na 1 godzine, by odsaczyc serwatke, nastepnie przelozyc do miski i roztrzepac.
Odlozyc 1 lyzke ghee, reszte podgrzac w garnku. Dodac migdaly, nerkowce i lisc laurowy i smazyc przez 7-8 minut na srednim ogniu, uwazajac, by orzechy sie nie przypalily. Dodac cebule i smazyc okolo 10 minut, az zmieknie i zacznie sie lekko rumienic. Dodac posiekana chilli, kardamon i utarty mak, smazyc 3-4 minuty. Dodac 200 ml wody i gotowac przez 10 minut. Zdjac z ognia, wylowyc lisc laurowy i ostudzic, a nastepnie zmiksowac w malakserze na gladka paste.
W garnku rozgrzac pozostale ghee, dodac czosnek, imbir, cala chilli i gozdzik. Po 1 minucie dodac kurczaka i smazyc, az mieso pusci soki. Dodac jogurt i gotowac, mieszajac, by sie nie zwarzyl.
Dodac zmiksowana paste wraz z galka muszkatolowa, doprawic do smaku sola. Wymieszac, dodac 300 ml goracej wody i gotowac na malym ogniu, az mieso bedzie kruche, a sos zgestnieje.
Dzieki tej ksiazce jeszcze bardziej ja pokochalam.
Ta korma jest daniem muzulmanskim, ktore zyskalo popularnosc na dworach. Szachdzahan, cesarz, ktoremu zawdzieczamy Tadz Mahal, wyprawial niegdys biale uczty w noce pelni ksiezyca w forcie Agra. Na te okazje taras wykladano bialymi dywanami, dekorowano bialymi poduszkami i kwiatami, a goscie wdziewali biale stroje. Potrawy, naturalnie, tez musialy byc biale - i wlasnie tak narodzil sie ten przepis.
Choc zawiera niemala ilosc chilli, danie jest delikatne i lagodne w smaku, zapewne dzieki kremowemu sosowi na bazie jogurtu i migdalow. Moze i nie jest najprostsze w przygotowaniu, ale tak pyszne, ze poswiecony na jego przygotowanie czas na pewno nie bedzie czasem zmarnowanym.
Biala korma z kurczaka
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 1 1/2 lyzki maku
- 150 g pelnotlustego jogurtu naturalnego
- 65 ml ghee (masla klarowanego)
- 50 g migdalow bez skorki
- 50 g niesolonych nerkowcow
- 1 lisc cynamonu albo lisc laurowy
- 350 g cebuli, posiekanej
- 3 zielone chilli, posiekane
- 4 nasiona kardamonu
- 2 lyzeczki drobno posiekanego czosnku
- 2 lyzeczki drobno posiekanego korzenia imbiru
- 1 cala zielona chilli
- 1 gozdzik
- 1 kg piersi z kurczaka, bez skorki (ja pokroilam mieso na mniejsze kawalki)
- 1/2 lyzeczki startej galki muszkatolowej
- sol, do smaku
Namoczyc mak w 100 ml wody, odstawic na 1 godzine, nastepnie odcedzic i utrzec w mozdzierzu na paste. Jogurt zawiesic w sciereczce nad miska na 1 godzine, by odsaczyc serwatke, nastepnie przelozyc do miski i roztrzepac.
Odlozyc 1 lyzke ghee, reszte podgrzac w garnku. Dodac migdaly, nerkowce i lisc laurowy i smazyc przez 7-8 minut na srednim ogniu, uwazajac, by orzechy sie nie przypalily. Dodac cebule i smazyc okolo 10 minut, az zmieknie i zacznie sie lekko rumienic. Dodac posiekana chilli, kardamon i utarty mak, smazyc 3-4 minuty. Dodac 200 ml wody i gotowac przez 10 minut. Zdjac z ognia, wylowyc lisc laurowy i ostudzic, a nastepnie zmiksowac w malakserze na gladka paste.
W garnku rozgrzac pozostale ghee, dodac czosnek, imbir, cala chilli i gozdzik. Po 1 minucie dodac kurczaka i smazyc, az mieso pusci soki. Dodac jogurt i gotowac, mieszajac, by sie nie zwarzyl.
Dodac zmiksowana paste wraz z galka muszkatolowa, doprawic do smaku sola. Wymieszac, dodac 300 ml goracej wody i gotowac na malym ogniu, az mieso bedzie kruche, a sos zgestnieje.
Monday, 10 June 2013
Kokosowy krem z duszonym rabarbarem
Mysl o tym, ze sezon na rabarbar nie potrwa juz dlugo, co roku wywoluje u mnie smutek. Za kazdym razem mam wrazenie, ze znow nie wykorzystalam go w pelni, ze moglam przygotowac wiecej pysznosci z jego udzialem, tak, by najesc sie na zapas i moze choc raz uniknac tesknoty za jego kwasnym smakiem.
Ale podejrzewam, ze bez wzgledu na to, ile rabarbarowych deserow i ciast bym upichcila, i tak w koncu zaczelabym tesknic. Taka juz kolej rzeczy...
Ten deser skusil mnie dwiema rzeczami: uroczym wygladem oraz tym, ze wszystkie konieczne skladniki mialam akurat pod reka, co nie bylo bez znaczenia, bo nie mialam najmniejszej ochoty na wycieczke do sklepu. Okazal sie nie tylko prosty w przygotowaniu, ale rowniez bardzo smaczny. Konsystencja przypomina nieco panna cotte, a kokosowe nuty swietnie wspolgraja z kwaskowym rabarbarem. Mozecie przygotowac obie warstwy poprzedniego dnia, a przed podaniem zlozyc je w calosc.
Wraz ze mna rabarbarowe desery przygotowali dzis Gin, Panna Malwinna, Siankoo, Wojciech, Mirabelka, Lejdi, Siaska, Dobromila i Ania.
Kokosowy krem z duszonym rabarbarem
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 2 listki zelatyny
- 400 ml mleka kokosowego
- 6 lyzek drobnego cukru
- 1 laska wanilii
- 300 g rabarbaru, pokrojonego na kawalki
Zelatyne wlozyc do miski i zalac zimna woda. Odstawic do nasiakniecia na 5 minut, az zmieknie. Mleko kokosowe podgrzac w rondelku z 2 lyzkami cukru. Kiedy bedzie cieple, zdjac z ognia i dodac do niego rozmiekczone listki zelatyny i mieszac, az sie rozpuszcza. Gotowa mase przelac do kokilek albo szklanek (jesli uzywamy szklanek, nalezy najpierw troche ja przestudzic), ostudzic i wstawic do lodowki do calkowitego zastygniecia.
Przekroic laske wanilii na pol i wlozyc do garnka z 2 lyzkami wody i pozostalym cukrem. Powoli doprowadzic do wrzenia, by rozpuscic cukier, nastepnie dodac rabarbar i dusic, az zmieknie, przez 3-4 minuty. Odstawic do wystygniecia. Przed podaniem wylozyc rabarbar na kokosowy spod.
Przepis dodaje do Akcji Rabarbar.
Ale podejrzewam, ze bez wzgledu na to, ile rabarbarowych deserow i ciast bym upichcila, i tak w koncu zaczelabym tesknic. Taka juz kolej rzeczy...
Ten deser skusil mnie dwiema rzeczami: uroczym wygladem oraz tym, ze wszystkie konieczne skladniki mialam akurat pod reka, co nie bylo bez znaczenia, bo nie mialam najmniejszej ochoty na wycieczke do sklepu. Okazal sie nie tylko prosty w przygotowaniu, ale rowniez bardzo smaczny. Konsystencja przypomina nieco panna cotte, a kokosowe nuty swietnie wspolgraja z kwaskowym rabarbarem. Mozecie przygotowac obie warstwy poprzedniego dnia, a przed podaniem zlozyc je w calosc.
Wraz ze mna rabarbarowe desery przygotowali dzis Gin, Panna Malwinna, Siankoo, Wojciech, Mirabelka, Lejdi, Siaska, Dobromila i Ania.
Kokosowy krem z duszonym rabarbarem
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 2 listki zelatyny
- 400 ml mleka kokosowego
- 6 lyzek drobnego cukru
- 1 laska wanilii
- 300 g rabarbaru, pokrojonego na kawalki
Zelatyne wlozyc do miski i zalac zimna woda. Odstawic do nasiakniecia na 5 minut, az zmieknie. Mleko kokosowe podgrzac w rondelku z 2 lyzkami cukru. Kiedy bedzie cieple, zdjac z ognia i dodac do niego rozmiekczone listki zelatyny i mieszac, az sie rozpuszcza. Gotowa mase przelac do kokilek albo szklanek (jesli uzywamy szklanek, nalezy najpierw troche ja przestudzic), ostudzic i wstawic do lodowki do calkowitego zastygniecia.
Przekroic laske wanilii na pol i wlozyc do garnka z 2 lyzkami wody i pozostalym cukrem. Powoli doprowadzic do wrzenia, by rozpuscic cukier, nastepnie dodac rabarbar i dusic, az zmieknie, przez 3-4 minuty. Odstawic do wystygniecia. Przed podaniem wylozyc rabarbar na kokosowy spod.
Przepis dodaje do Akcji Rabarbar.
Labels:
desery,
kokos,
rabarbar,
slodkie drobiazgi
Subscribe to:
Posts (Atom)





